Blog Gacka

Wycieczka do lasu

Byłem z Pańcią na wycieczce. Pojechaliśmy do lasu. Pańcia postanowiła sprawdzić moją wytrzymałość i zapowiedziała, że tak długo będziemy się włóczyć, aż się naprawdę nabiegam i zmęczę. Rzucała mi patyki w różne strony świata. Biegałem za nimi ile sił w łapach, bo bardzo lubię gonić za takimi rzeczami. W ogóle lubię skakać i biegać. Po trzech godzinach… Pańcię rozbolały nogi :D. Chciałem, żeby mi jeszcze porzucała, ale ona mrucząc pod nosem coś w rodzaju „ty sierściuchu nie do zdarcia” podreptała w stronę auta. Jakaś taka lebioda z niej. Ani nie kopała ze mną dziur ani nie szalała po lesie, a wyglądała jak umęczony pies. Przyniosłem jej patyk i dyskretnie położyłem pod nogi w oczach mając błagalne „no rzuć jeszcze raz, jeszcze tylko jeden raz, NO RZUĆ!”. Rzuciła! Niestety, to naprawdę był ostatni raz. Na szczęście w domu była piłka i na niej się wyżyłem do oporu. A potem zasnąłem (z pełnym brzuszkiem oczywiście) na kolanach Pańci. O taaak. To był cudowny dzień. Tylko żeby spacery były trochę dłuższe… ;).