Blog Gacka

Błoto, błoto, wszędzie błoto

Zaprosiłem jedną fajną dziewczynę, Rastę, na spacer po mojej dzielnicy. Wszyscy myślą, że moja miejscówka spacerowa to luksusowe, wypielęgnowane krzaczki, przepięknej urody drzewka i inne stylowe płoty. Owszem, takie rzeczy się zdarzają, ale dla mnie najfajniesze są moje łąki i pola. To tam najczęściej z Pańcią chodzimy.

Pokazałem Raście, gdzie są najlepsze bagniska. Ona jednak nie zachwycała się błotem, tak jak ja. Co za kobieta – ja ją do SPA Lipnik zabrałem, okłady z odżywczego błota polecałem, patyki do obgryzania pokazywałem, zabawiałem rozmową (czyli podgryzaniem nieco), a ta prawie nie zauważała moich zalotów. No nic, taplałem się sam. 

Nasz spacer był niezwykle udany, o czym świadczył brak czystego futra. Zostałem gwałtownie zaciągnięty do wanny i grutownie wyszorowany. Aaa i kolację jeszcze dostałem. Pożarłem całą.