Pies i dziecko

Pies i dziecko to temat albo mocno przerysowany albo równie mocno lekceważony. Tymczasem, jak to w życiu bywa, prawda leży pośrodku.

Popatrzmy na teoretyczną skalę problemu:

Z jednej strony mamy niewykastrowanego 4-letniego samca, który nie przeszedł nigdy szkolenia posłuszeństwa, który ma tendencje do gonienia, a nawet zabijania małych zwierząt, który pilnuje swoich zabawek i warczy przy misce. To najwyższy punkt naszej skali.

Z drugie strony mamy wysterylizowaną 2-letnią suczkę, która przeszła kurs posłuszeństwa, która jest uosobieniem łagodności, która nie pilnuje zabawek, nie goni małych zwierząt, można j jej miską zrobić wszystko. To najniższy punkt skali.

Samiec z najwyższego punktu skali, to nie jest pies polecany dla rodziny z małym dzieckiem. Suczka z najniższego punktu skali to idealny opiekun dla dziecka. W rzeczywistości psy klasyfikują się zazwyczaj pomiędzy jednym a drugim punktem skali.

Małe dziecko nie potrafi zachowywać rytuałów i zasad, które zrozumiałe są dla starszych dzieci. Zawsze w przypadku, kiedy w domu pojawia się dziecko, należy zastanowić się dobrze, gdzie w tej skali dopasowania pies-dziecko lokuje się nasz pies. Jakie są ewentualne niebezpieczeństwa, czy można nad nimi pracować i jakich do tego użyć narzędzi. Niektórzy konsultanci behawioryści polecają wręcz psa dla rodzin z dziećmi powyżej 6-7 roku życia, czyli dla takich dzieci, które potrafią już przestrzegać pewnych zasad. Niektóre rodziny posuwają się nawet do tego, że w momencie pojawienia się dziecka, oddają psa do adopcji lub schroniska. Jedna i druga postawa jest mocno przesadzona i pośpieszna. Należy na trzeźwo ocenić ewentualne zagrożenia i zastanowić się, czy można to zmienić, czy warto, czy też lepiej poszukać psu innego domu.

Pamiętajmy, że to nie tylko pies stanowi zagrożenia dla dziecka, ale również odwrotna relacja jest prawdziwa. Dziecko musi być uczone odpowiednich relacji z psem. O ile większość psów wykazuje przedziwną tolerancję w stosunku do wybryków małych dzieci, to jednak zawsze gdzieś leży granica, której dla danego osobnika nie można przekroczyć. Często pierwszą taktyką ochronną psa przed napastowaniem przez dziecko jest ucieczka / oddalenie się. Dlatego warto psu zafundować schronienie, gdzie będzie czuł się bezpiecznie przed zakusami małego człowieka, np. klatkę. Oczywiście przyzwyczajanie psa do klatki musi przebiegać w sposób stopniowy i za pomocą pozytywnych nagród, a nie zmuszania siłą. Trzeba też skutecznie zabezpieczyć klatkę przed zakusami dziecka.

Psy szczególnie dobrze potrafią znieść rzucanie w nich przedmiotami i ciągnięcie za ogon. Próby wkładania rzeczy do uszu, nosa i ciągnięcie za uszy, gwałtowne wpadanie na psa są już dużo mniej przez psy tolerowane. Pamiętajmy, że często atak psa na dziecko w domu jest wynikiem narastającej frustracji i poczucia bezsilności, a także niemożnością schronienia się przed zagrożeniem. Także wychowanie psa jest ważne, ale dziecka nie mniej.

Jak osiągnąć ten stan u dziecka? Oczywiście bez przemocy. Z dziećmi należy nauczyć się negocjować: nauczyć je, że dostęp do psa nie jest czymś powszechnym, tylko jest przywilejem, nagrodą za coś: za dobre zachowanie, za zrobienie jakiejś rzeczy. Nagroda jest dla dziecka rzeczą cenną, w związku z tym próby zachowań niewłaściwych będą dużo mniejsze. Warto też nauczyć dziecko, aby:

  • nie wpadało na psa (np. samochodzikiem)
  • nie ciągnęło psa za ogon czy uszy
  • nie wkładało do oczu, uszu, zębów przedmiotów
  • nie przeszkadzało psu w spaniu
  • nie przeszkadzało psu w jedzeniu.
  • zamykając drzwi sprawdzało, czy wszystkie części ciała psa już przez nie przeszły, aby nie przyciąć ogona czy łapy

Powyższe zalecenia nie oznaczają, że dziecko w ogóle ma mieć ograniczony dostęp do psa. Jak najbardziej dziecko powinno uczestniczyć we wszelkich możliwych aspektach życia psa, tam gdzie dochodzi do interakcji na linii pies-człowiek. Dziecko może podawać psu smakołyki, zabawki (jednocześnie uczymy psa, że zabawek, jedzenia dziecku nie zabieramy), bardzo pomocna jest uczestnictwo dziecka w treningu posłuszeństwa psa – co prawda psy zazwyczaj ignorują polecenia małych dzieci (w końcu to nie tędy płynie relacja pies-przewodnik, przewodnikiem raczej rzadko może być dziecko), ale dziecko może pomagać rodzicowi, np. dając psu smakołyk-nagrodę. Można też pozwolić dziecku od czasu do czasu nakarmić psa z ręki – nie przeszkadzamy psu zazwyczaj w jedzeniu, ale od czasu do czasu przypominamy, że obecność małego człowieka przy tej czynności nie jest żadnym zagrożeniem. W podobny sposób dajemy psu do zrozumienia, obecność dziecka na psim posłaniu nie jest dla niego zagrożeniem, czy zaburzeniem jego dotychczasowego spokoju i komfortu.

Dzienne rytuały – przyzwyczajania psa do niemowlaka

Kiedy do domu przybywa niemowlę, plan dnia ulega znaczącej zmianie, oprócz tego w życiu psa pojawia wiele nowych, nieznanych do tej pory rytuałów: karmienie, kołysanie, drzemka, przewijanie itp. Aby dobrze przygotować się na najważniejszy moment pierwszego kontaktu należy podjąć na kilka tygodni przed spodziewaną zmianą kroki, zmierzające do wprowadzenia do domu nowych rytuałów. W tym celu może wykorzystać lalkę: można ją nosić, tak jak nosimy dziecko, owijać ja w pieluszki, przemywać, układać, etc. ucząc psa, że nie wolno pchać nosa do pakunku, że nie wolno skakać, ani drapać pazurami, że wózek nie jest zabawką i że nie można na niego skakać. Uczymy psa wszelkich rytuałów, które staną się rzeczywistością, kiedy w domu pojawi się mały człowiek. Nauka takich rytuałów pozwala w miarę bezboleśnie przejść do już rzeczywistej zmiany.

Bodźce zapachowe

W trakcie wprowadzania psa w ten świat nowych rytuałów warto pamiętać o sferze bodźców, na które psy są szczególnie wyczulone, tzn. bodźców zapachowych. W leczeniu stresu separacyjnego u psów można wykorzystać feromony pochodzące od szczennej suki (feromon uspokajający), tak w przypadku przygotowania do przyjęcie niemowlaka w rodzinie, można wykorzystać specyficzne substancje zapachowe pochodzące od przyszłej matki. Najlepiej zebrać je za pomocą gazika nasączonego rozcieńczonym alkoholem (pocierając wzdłuż linii mlecznej). Zebrany materiał może być zmieszany z wodą, przechowywany w butelce i wykorzystywany do spryskiwania lalki i jej „ubrań” lub bezpośrednio aplikowane na te powierzchnie. W podobny sposób po porodzie można wykorzystać ubranka, których używa się dla niemowląt w szpitalu.

Pierwszy kontakt: pies rezydent – niemowlę

Tak jak w świecie ludzi, tak w psim świecie najważniejszy jest pierwszy kontakt i wrażenia z niego wyniesione. Dlatego w momencie powrotu matki ze szpitala z niemowlakiem, nie należy zapominać o psie-rezydencie, który do tej pory mieszkał sobie szczęśliwie sam w domu ze swoimi właścicielami. Praktyka przyjścia do domu bezpośrednio z niemowlęciem lub odsuwania psa, zabraniania mu kontaktu z niemowlęciem, czy wręcz zamykania go w osobnym pokoju jest błędna i powinna być zarzucona. Pierwszy kontakt daje największe wrażenie, najsilniejszy bodziec i należy zadbać, aby był to kontakt pozytywny.

Do pierwszego kontaktu pomiędzy psem a niemowlęciem najlepiej wykorzystać teren neutralny, w tej czynności przydatna jest asysta. Pomocnik zabiera psa i wózek na spacer i kiedy matka wita się z psem, zajmuje się dzieckiem. W momencie spotkania można psu dawać smakołyki, rzucać mu ulubioną piłeczkę czy kija (na rozwijanej smyczy), dopiero kiedy pies przywita się z matką i oswoi się nieco z sytuacją można mu dać do powąchania dziecko. Najlepiej, aby pies był wtedy na smyczy. Tutaj przydają się komendy posłuszeństwa, takie jak siad lub zostań. Następnie po zapoznaniu psa z dzieckiem kontynuujemy jeszcze przez trochę spacer, zanim powrócimy do domu. W domu wykorzystujemy wszelkie rytuały, które wcześniej z psem ćwiczyliśmy. Oczywiście wszelkie kontakty powinny przebiegać pod nadzorem właściciela, nie należy zostawiać niemowlęcia samego z psem. Nie wolno zapominać o drugiej stronie relacji, czyli o niemowlęciu. Pierwszy kontakt jest krótki – tak małe dziecko nie może przebywać na zewnątrz długo, dlatego to spotkanie niemowlę-pies nie trwa dłużej niż kilka minut. Zimą (jeśli jest to możliwe) pomocnik wyprowadza na spacer, rodzice zaś przybywają wtedy do domu. Tuż po powrocie psa pozwala mu się witać z domownikami i prezentuje niemowlę (bezpieczeństwo przede wszystkim, więc jeśli pies nie zna komend posłuszeństwa, nauczył się w czasie powitań skakania na ludzi, bywa impulsywny w czasie tego rytuału, a właściciele nie nauczyli go do tej pory właściwych zachowań – wtedy powitanie musi koniecznie odbywać się na smyczy).

Wyobraźnia jest tym, co warto uruchomić w tej nowej życiowo sytuacji. Warto pomyśleć jak w danej chwili może zachować się pies? Jakie myśli i uczucia kłębią się w jego psim mózgu? Odwiedzenie domu, w którym przebywa pracujący pies rasy stróżująco-obronnej, trzymany zazwyczaj w kojcu i zostawienie wózka ze śpiącym niemowlęciem sam na sam z takim psem nie jest przejawem wyobraźni. Bo co może zrobić pies, jeśli pierwszy raz w życiu usłyszy płacz dziecka? Podejdzie i się tym „czymś” nowym na pewno zainteresuje. A psy oprócz słuchu i węchu, mają tylko jedną możliwość sprawdzenia nowości: używając języka albo zębów. Dlatego nawet najspokojniejszego psa warto do pewnych czynności – rytuałów przyzwyczaić i nauczyć go, co wolno, a czego nie.

Utrzymanie takiego samego indeksu (poziomu) życia psa

Dość często spotykaną praktyką jest odsuniecie psa na dalszy plan w momencie pojawienia się niemowlęcia w domu. To dość naturalne ludzkie zachowanie, zgodne z wzorcami, dyktowanymi nam przez matkę naturę: to w końcu rodzice opiekują się swoim dzieckiem. Jednak to, co nam wydaje się naturalne, niekoniecznie jest dobre dla psa i może mieć zasadniczy wpływ na jego zachowania. Pomimo nowej sytuacji, rzeszy nowych obowiązków należy starać się utrzymać jakość życia psa na podobnym do dotychczasowego poziomie. Ilość ruchu, spacerów, zabawy, treningu, którą do tej pory otaczaliśmy psa powinna być zbliżona do tej sprzed urodzenia się dziecka. Interakcja z właścicielem, jakość pożywienia, jakoś spacerów stanowią wyznacznik poziomu życia psa – indeks jego jakości. Nie jest właściwe, jeśli nagle gwałtownie indeks ten spada. Jeśli pies nie pożytkuje swojego naturalnego poziomu energii – nie ma wystarczającej ilości ruchu, jest odpychany, zabrania mu się kontaktów z właścicielem, dzieckiem, to powoduje frustrację. Nagromadzona frustracja powoduje irytację, irytacja posiada jakiś swój punkt graniczny, którego przekroczenie powoduje, że pies uruchamia swojej atawistyczne mechanizmy obronne: reaguje agresją. Unika kontaktów z dzieckiem, zaczyna traktować go jak rywala, który zabiera mu czas przeznaczony na interakcję z właścicielem, w dłuższym okresie czasu zaczyna używać sygnałów ostrzegawczych i być może posunie się nawet do gryzienia. To oczywiście bardzo, ale to bardzo, bardzo czarny scenariusz, który może zrealizować się tylko w szczególnie rzadkich przypadkach. W prawdziwym życiu zachodzą jakieś małe cząstki tego scenariusza.

Oczywiście rozmawiamy tu o życiu, a nie o hipotecznej sytuacji. Każdy z rodziców w momencie pojawienia się dziecka w domu zostaje obciążony rzeszę nowych obowiązków. Jak w takiej sytuacji utrzymać indeks życia psa na poprzednim poziomie? Praca z psem przypada wówczas mniej obciążonemu obowiązkami rodzicowi, można też przetransformować niektóre czynności, dotychczas poświęcane tylko psu, na czynności, w których pies asystuje. Zabieranie psa na spacer dzieckiem i wózkiem jest tego dobrym przykładem. Oczywiście niektóre psie przywileje znikną, ale jeśli będziemy dbali o to, aby pies uczestniczył aktywnie w dalszym życiu rodziny, to ten spadek nie odbije się na zachowaniu psa. Pamiętajmy, że nic tak nie zabija pozytywnych emocji, jak nuda i nadmiar energii.

Pierwsze 3 miesiące życia niemowlęcia to szczególnie ciężki okres dla jego matki – 7 karmień w ciągu doby, przewijanie, odbijanie, właściwe układanie w łóżeczku, sterylizacja, etc. Pracy jest mnóstwo – dlatego to najczęściej na ojca dziecka spadnie całość obowiązków opieki nad psem. Jeśli nie ma on takiej możliwości zajmowania się pupilem – należy zadbać o petsittera, który będzie wyprowadzał psa przynajmniej na jeden długi spacer w ciągu dnia (o pozostałe – higieniczne zadba ojcie niemowlęcia). Jeśli żaden z tych scenariuszy nie jest możliwy warto rozważyć czasowe oddanie psa znajomym, rodzinie (podkreślam – czasowe). Przygotowania do zmiany rytuałów i osoby wyprowadzającej powinny odbyć się najpóźniej na kilka tygodni przed narodzinami małego człowieka –- tak, aby pies nie skojarzył tej zmiany z pojawieniem się dziecka na świecie. Szczególnie bolesny ten proces bywa dla psów związanych najsilniejszą więzią z matką dziecka.

Zasada podstawowa

Nigdy nie zostawiać psa samego z dzieckiem, chyba, że jest to pies terapeutyczny i w 100% jesteśmy pewni, że nigdy instynkt nie zadziała. Należy pamiętać, że psy w niektórych sytuacjach zachowują się zgodnie z bardzo atawistycznym instynktem, a dzieci mają bardzo różne pomysły, czasami niebezpieczne dla ich zdrowia.

Pies w stadzie może pomagać rannemu towarzyszowi wstać trącając go pyskiem, liżąc, podnosząc, w ostateczności podgryzając. Jak zachowa się pies, nie szkolony w celach terapeutycznych, jeśli dziecko dozna ataku padaczki i nie będzie mogło się podnieść? Będzie trącał je pyskiem, czy spróbuje ugryźć, aby się podniosło? A jeśli ugryzie to gdzie?

W czasie sytuacji konfliktowych, kiedy np. psy agresywnie reagują na jakieś zdarzenie i agresja ta nie znajduje ujścia w konflikcie i do tego ulega eskalacji aż do punktu wybuchu, może dojść do tzw. agresji przeniesionej – pies atakuje innego psa/osobę znajdującą się w pobliżu i w jego zasięgu. W takiej sytuacji potrzebna jest interwencja osoby dorosłej, aby przywrócić kontrolę sytuacji.

Suka jest w rui, pies jest od niej oddzielony w innej części domu, w jakiś sposób udaje mu się przedostać w pobliże suki. Dziecko próbuje przeszkodzić temu połączeniu, nie mając ani odpowiedniej siły, ani umiejętności. Pies lub suka atakują go – instynkt rozmnażania to najsilniejszy instynkt poza zdobywaniem pożywienia. Drugi pies się dołącza.

Oczywiście są to sytuacje hipotetyczne, ale gdzieś na świecie, w jakiejś miejscowości, w jakimś domu takie sytuacje się zdarzyły. Dlatego jako regułę powinno się przyjąć, aby nie zostawiać psa samego z dzieckiem, dopóki nie jesteśmy pewni ich relacji i możliwych interakcji.

Okresy krytyczne

Pierwszy taki okres to pojawienia się niemowlęcia w domu, jeśli uda się psa nauczyć właściwych, nowych zachowań, nieskakania na niemowlęcia, miłego, dobrego zachowania w jego pobliżu, to najczęściej rodzice dziecka mają spokój do następnego krytycznego okresu – raczkowania.

Spora część psów nie wie, co zrobić z tak poruszającą się istotą. Trzeba zadbać, aby pies miał swój azyl – posłanie, klatkę, gdzie niemowlę nie będzie go niepokoić. Jeśli występują jakieś niepokojące objawy, warto problem za pomocą prostych skojarzeń przepracować: pojawiające się dziecko = smakołyk. Jeśli takie proste metody nie wystarczają, wówczas trzeba się zwrócić o pomoca do specjalisty – właściwie wybranego.

Drugi taki okres to czas, kiedy dziecko zaczyna chodzić, a potem biegać. Zaczyna też wchodzić w szerszą interakcję z psem – małe dzieci są bardzo niedelikatne wobec zwierząt. Trzeba przede wszystkim uczyć dziecko właściwych zachowań: „Cacy, cacy” – czyli głaskanie, dawanie smakołyków, niewkładanie palców w różne miejsca i nierzucanie w psa zabawkami. Ciągły nadzór dziecka i psa jest potrzebny i krytyczny.

Relacje z obcymi psami

Małe dzieci często razem z umiejętnością chodzenia wykazują równie dużo chęci w nawiązywaniu kontaktów z psami. Równie często się zdarza, że rodzice na te kontakty nie pozwalają. Tak jak w przypadku pojawienia się potomka w domu i decyzji o pozbyciu się psa – dotychczasowego rezydenta, tak i taka decyzja jest pochopna i niewłaściwa. Od początku należy uczyć dzieci, że kontakt z psem można nawiązać tylko, jeśli zgadza się na to rodzic i jeśli wyraża na to zgodę właściciel psa. Oczywiście dla bezpieczeństwa pies powinien być na smyczy. Nie potrzeba kształtować w dzieciach uprzedzeń typu: „Nie podchodź ten pies jest zły. Ten pies gryzie. Ten pies jest niebezpieczny”, niezależnie od rasy nie znając psa, nie możemy tak o nim mówić. Ani to przyjemne (dla właściciela psa), ani zgodne z prawdą. Należy uczyć dzieci, że do obcych psów podchodzimy tylko za przyzwoleniem. Pozwalanie dziecku na kontakt z psem po wyrażeniu zgody przez rodzica i właściciela psa pomaga kształtować właściwy, wyważony stosunek do psów. Oczywiście nie pozwalamy dziecku na wszelkie możliwe formy kontaktu z nieznanym nam bliżej psem (typu całowanie w nos), ale pogłaskanie psa (będącego na smyczy), czy rzucenie przez dziecko smakołyku takiemu psu sprzyja zarówno socjalizacji psa, jak i kształtowaniu właściwego postępowania u dziecka. Gdyby dzieci nie miały naturalnej skłonności do głaskania szczeniaków, w jaki sposób szczeniak miałby się uczyć w tak ważnym dla rozwoju psa okresie socjalizacji, że dziecko nie stanowi zagrożenia i że kontakt z nim może być czymś przyjemnym? Oczywiście należy również uważać na postępowanie dziecka, aby np. nie upuściło z wysokości szczeniaka na podłoże, czy też nie zrobiło mu krzywdy w inny, świadomy lub nie sposób. W ten sposób od początku staramy się kształtować właściwy stosunek dziecka do psów, mając nadzieję, że w przyszłości będzie unikać problemów i samo nie będzie ich stwarzać, np. celowym drażnieniem psa.

Szczenię a niemowlę

Kupowanie szczeniaka na kilka miesięcy przed narodzinami dziecka to niezbyt dobry pomysł. Wychowanie psa zajmuje czas, a tego obojgu rodzicom będzie brakować przez wiele miesięcy. Młody pies potrzebuje dużo ruchu. Znacznie lepiej sprawdzają się w domu niemowlęcia starsze, spokojne, wychowane psy.

Czy muszę to wszystko robić?

Takie pytanie nasunie się większości czytelników. Przecież od wielu lat w mojej rodzinie były psy, nigdy nikt tak nie postępował w relacji pies-dziecko, a i tak nie było żadnych negatywnych sytuacji, pies nigdy nikogo nie zaatakował.

To prawda, większość psów idealnie wpasowuje się w model rodziny, nawet jeśli ich potrzeby są ignorowane, nawet jeśli nie są traktowane tak, jak być powinny. Ta umiejętność adaptacji do naszego środowiska stanowi o sile psiego gatunku, ale fakt, że większość psów wpasuje się w te warunki nie oznacza, że zrobią to wszystkie. Dlatego podejmowanie wyżej opisanych kroków jest rozsądnym podejściem do problemu.

I tak zdecydowana większość psów kocha dzieci. Nawet, jeśli są mocno nieznośne.

 

Autor tekstu: Grzegorz Firlit – behawiorysta, www.dobrypies.eu